KORONA GÓR POLSKI: MOGIELICA, WYSOKA, RADZIEJOWA, LACKOWA

Projekt "Korona Gór Polski" pochłonął nas bez reszty. To już chyba wiecie. Dlatego planując wyjazd w Beskidy od początku wiedzieliśmy, że nasze nogi wręcz domagają się solidnej dawki kilometrów i nie skończy się na 2-3 szczytach. Ostatecznie, plan który sobie założyliśmy został zrealizowany i udało nam się zdobyć ich aż 6. O Lubomirze i Turbaczu mogliście przeczytać TUTAJ, a dziś zapraszamy Was na relacje z Mogielicy, Wysokiej, Radziejowej i Lackowej! 



1. MOGIELICA

Długo zastanawialiśmy się, który szlak wybrać, by dostać się na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego, czyli Mogielicę. Ostatecznie postanowiliśmy rozpocząć wędrówkę z Przełęczy Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, gdzie zostawiliśmy auto na niewielkim, bezpłatnym parkingu. Miejsce to znajduje się na zielonym szlaku pieszym, dlatego należy zwrócić szczególną uwagę, w którą stronę pójść. Łatwo można wybrać się w przeciwnym kierunku niż zamierzamy. Ruszamy zatem na drugą stronę ulicy i podążamy wzdłuż zielonych oznaczeń, które zaprowadzą nas na sam szczyt Mogielicy. Droga wiedzie głównie przez las, a właściwie płynie, gdyż po kilkudniowych ulewach szlak zmienia się w potok. Bywa dość stromo i kamieniście, dlatego trzeba być uważnym i patrzeć pod nogi.  




Tuż przed ostatnim podejściem wychodzimy na Polanę Wyśnikówka z przepięknymi widokami. Warto się tu na chwilę zatrzymać i zerknąć na szczyt z daleka. Doskonale widać stąd wieżę widokową.




Wejście na Mogielicę zajmuje nam godzinę i 10 minut. Na jej szczycie znajduje się wspomniana już wieża widokowa, która aktualnie (lipiec 2020) jest zamknięta ze względu na jej zły stan techniczny, tabliczka, skrzyneczka z pieczątką oraz krzyż. 





Z Mogielicą wiąże się również wiele legend. Miała być ona kłótliwą żoną wielkoluda Łopienia, miejscem z którego zrzucano samobójców, ale najbardziej prawdopodobna wydaje się historia zbójnika - Józefa Baczyńskiego, który ukrywał się tu po zrealizowanych napadach. Na głazie zwanym Zbójnickim Stołem liczył obrabowany majątek, a skarby ukrył w jaskini i lasach Mogielicy. Bądź co bądź, często okryta mgłą góra, należy do jednych z najbardziej tajemniczych. 




Schodzimy tym samym szlakiem, choć można byłoby się pokusić o zejście żółtym i czerwonym tworząc jednocześnie pętlę. To jednak wiąże się z fragmentem drogi asfaltowej, czego staramy się unikać. Powrót trwał 55 minut, a łącznie przeszliśmy niemal 7,5 km i prawie 500 metrów przewyższenia. Szlak nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza po ulewnych deszczach. GOT PTTK: 12 pkt.




2. WYSOKA

O Pieninach wiele słyszeliśmy, niestety nigdy wcześniej nie dane nam było zobaczyć tego regionu. Jednak wystarczyło kilka dni i już wiemy, że z pewnością wrócimy tam na dłużej, zdecydowanie dłużej. Najwyższym szczytem tego niesamowicie widokowego pasma górskiego jest Wysoka. Naszą bazę wypadową stanowiła wieś Jaworki, gdzie znajduje się Wąwóz Homole. To właśnie tutaj zaczynamy wędrówkę. Wysokie skalne ściany sięgające 120 metrów wysokości robią duże wrażenie, które potęguje szum płynącego dnem potoku - Kamionki. Rezerwat ma długość około 800 metrów i biegnie wzdłuż niego zielony szlak turystyczny. 




Mimo opuszczenia wąwozu nadal trzymamy się tego samego szlaku, by za bazą namiotową wyjść na przepiękną polanę i podziwiać owce pasące się w okolicy. Warto czasem zerknąć za siebie, gdyż za nami widoki z każdą chwilą przyprawiają o szybsze bicie serca. Wreszcie dochodzimy do Rezerwatu Wysokie Skałki, gdzie znajduje się najwyższy szczyt całych Pienin. Tutaj szlak robi się trudniejszy i pojawiają się słupki. W końcu jesteśmy na granicy ze Słowacją. Jest dość stromo, a w sezonie także tłoczno. Po niecałych dwóch godzinach wędrówki osiągamy wysokość 1050 m n.p.m.. 




Widoki z tego miejsca zapierają dech w piersiach, gdyż szczyt to właściwie skała wyłaniająca się z lasu. Choć znajduje się tu jedynie tabliczka i skrzyneczka z pieczątką to spektakularna panorama powoduje, że można tu zapatrzeć się w dal na długi czas. Widać nie tylko Pieniny, ale również Tatry, Babią Górę, Gorce oraz inne części Beskidów. Zdecydowanie warto wybrać się tu podczas słonecznej pogody. 




Zachęceni pięknym krajobrazem ruszamy dalej szlakiem niebieskim, aby zrobić pętlę i zobaczyć jak najwięcej. To był strzał w dziesiątkę. Po zejściu do Przełęczy Rozdziela docieramy na wspaniałą polanę widokową i dochodzimy do wniosku, iż jest to jedna z piękniejszych tras w naszym życiu. Pojawia się poczucie, że musimy tu wrócić na dłużej. Z zachwytu nawet nieumyślnie zboczyliśmy ze szlaku. Na szczęście w porę się orientujemy i udaje nam się wrócić na odpowiednią ścieżkę. 






Na naszej trasie czekała nas jeszcze jedna atrakcja, trzeci już rezerwat przyrody - "Biała Woda". To idealne miejsce, by chwilę odpocząć, a nawet zaczerpnąć orzeźwiającej kąpieli w potoku o tej samej nazwie, wśród wysokich skał. Stamtąd już tylko kilka minut dzieli nas od Jaworek. Z pewnością jest to wycieczka całodniowa. Przeszliśmy ponad 15 kilometrów, niemal 800 metrów przewyższenia, a sam przemarsz zajął nam niecałe 5 godzin. Warto jednak niespiesznie przemierzać ten teren i mieć czas na zachwyt nad spektakularnymi widokami. Przy pięknej pogodzie należy przygotować dużą ilość wody, filtr UV oraz nakrycie głowy. GOT PTTK: 21 pkt.




3. RADZIEJOWA

Radziejowa to najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Często przez miejscowych nazywana "Matką Radziejową". Widać ją już z daleka, lecz nie jest ona popularnym celem turystów. Wędrówkę rozpoczęliśmy wcześnie rano w Jaworkach, a konkretnie spod rezerwatu przyrody "Biała Woda". Prognozy przewidywały popołudniowe załamanie pogody, a przed nami około 18 kilometrowa trasa. Zatem o 8 rano byliśmy już na czerwonym szlaku. Od samego początku spodobało nam się, iż jest on tak urozmaicony - wiedzie częściowo przez polany, częściowo przez las. Co więcej, co jakiś czas pojawiają się przepiękne widoki na Tatry, a dzięki temu, że w jedną stronę droga ma długość około 9 kilometrów, przewyższenie rozkłada się równomiernie i często nie czuć, że idziemy pod górę. Dochodząc w okolice Polany Litawcowej zmieniamy szlak na niebieski, by na Wielkim Rogaczu ponownie szukać czerwonych oznaczeń. Dopiero pod samym szczytem Radziejowej robi się kamieniście i bardziej stromo, w końcu trzeba się porządnie zmęczyć.





Cel osiągamy po 2 godzinach i 10 minutach, ale musimy przyznać, że w obawie przed deszczem mieliśmy całkiem szybkie tempo. Na szczycie oprócz tablicy i pieczątki znajduje się obelisk, pomnik 1000-lecia Polski i co najważniejsze wieża widokowa. Niestety nadal czeka ona na odbiór, więc nie podjęliśmy się wejścia na górę. Poza tym, robiło się coraz bardziej mglisto, pojawiało się coraz więcej chmur, zatem szybko zmykaliśmy na dół tym samym szlakiem. 






Mimo, iż wycieczka przypadła akurat na sobotę to na szlaku sporadycznie kogoś mijaliśmy. Wędrówka trwała łącznie 4 godziny i 10 minut. Przeszliśmy około 18 kilometrów, a przewyższenie jakie osiągnęliśmy wyniosło ponad 900 m.. GOT PTTK: 23 pkt.




4. LACKOWA

Nie zawsze jest tak, że niższe szczyty są łatwiejsze do zdobycia niż te wyższe. Najlepszym przykładem jest właśnie Lackowa znajdująca się w Beskidzie Niskim. Nazywana jest Górą Policyjną, ze względu na jej wysokość - 997 m n.p.m. Od samego początku wiedzieliśmy, którym szlakiem pójdziemy, ponieważ to właśnie tutaj znajduje się według niektórych najostrzejsze podejście w Beskidach - tak zwana "Ściana Płaczu". Problemem było jednak błoto spowodowane nocnymi opadami deszczu oraz mgła, która nadawała temu miejscu niesamowitego klimatu. Z obawami czy nam się uda, ale bez większego namysłu jedziemy do wsi Izby, gdzie zostawiamy auto na poboczu przy stadninie koni. Stamtąd ruszyliśmy prosto, ścieżką bez szlaku, w stronę lasu. Na czerwony szlak wchodzimy dopiero po kilkunastu minutach, gdy zauważamy stary szlakowskaz. W tym miejscu należy być bardzo uważnym, gdyż główna droga skręca w lewo, ale my musimy zboczyć tuż obok, w małą ścieżkę wśród drzew. Podpowiedzią są tutaj słupki graniczne, to właśnie one zaprowadzą nas na Lackową. 


  




Idziemy jakiś czas praktycznie po płaskim terenie, by wreszcie zobaczyć podejście, o którym dużo słyszeliśmy. Przed nami bardzo stroma ściana i świadomość, że najbliższe kilkaset metrów to raczej wspinaczka, a nie wędrówka. Każdy krok należy przemyśleć, rozejrzeć się i podjąć decyzję gdzie stawiamy stopy, w przeciwnym wypadku można zafundować sobie małą "przejażdżkę" na dół. Na szczęście byliśmy przygotowani i mieliśmy ze sobą kijki. Ogólnie rzecz biorąc, w naszym odczuciu nie jest tak źle jak niektórzy mówią. Myśleliśmy, że będzie gorzej i co kilka chwil będziemy robić przerwę na łyk wody. Okazało się, że nie jest to konieczne. To trasa trudna technicznie, ale wydolnościowo byliśmy bardzo dobrze przygotowani. Z pewnością bez kijków i dobrych butów nie byłoby tak łatwo. Być może przydałyby się i ręce, ale ostatecznie po godzinie i około 25 minutach dotarliśmy na szczyt. 






Na szczycie znajdziemy jedynie tabliczkę, pieczątkę oraz ławeczkę, by chwilę odpocząć. Góra jest zalesiona, zatem biorąc pod uwagę dodatkową mgłę, widoków nie uraczyliśmy żadnych. Po przybiciu pieczątki i zrobieniu kilku zdjęć udaliśmy się w drogę powrotną. W związku z tym, że "Ścianą Płaczu" zdecydowanie bezpieczniej wchodzić niż schodzić, podążaliśmy dalej czerwonym szlakiem, by wreszcie z niego zboczyć i zerkając na mapę dojść do nieistniejącej już wsi Bieliczna, gdzie znajduje się Cerkiew św. Michała Archanioła. Jest ona otwarta przez całą dobę! Po drodze musieliśmy jednak kilka razy przekroczyć rzekę Białą Tarnowską, prawy dopływ Dunajca, w niedalekiej odległości od jej źródła. Szczęśliwcy mogą tutaj zobaczyć bobry! Nam udało się dojrzeć jedynie ich tamy. Z Bielicznej już szeroką, prawie płaską ścieżką wracamy do Izb. Cała wycieczka zajęła nam niemal 4 godziny. Przeszliśmy niecałe 11 km i 431 metrów przewyższenia. GOT PTTK: 17 pkt. 







Zdobyliśmy już 24 z 28 szczytów Korony Gór Polski. Będzie ciekawie, ponieważ na deser zostawiliśmy sobie nie tylko najwyższy, ale także ten najniższy! Trzymajcie za nas kciuki, a my mamy nadzieję, że już niedługo zaprosimy Was na ostatni post zawierający relacje z naszych wędrówek po miano Zdobywcy! Wszystkie mapy i graficzny opis szlaków pokazujemy Wam dzięki aplikacji mapa-turystyczna.pl

Komentarze

  1. Długa i interesująca relacja z podróży w góry. W dodatku bardzo ciekawe zdjęcia. Gratulujemy i pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

KORONA GÓR POLSKI

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: LAZUROWE JEZIORO

KORFU - POŁUDNIE WYSPY

#ZOSTAŃWDOMU - PODRÓŻUJ WIRTUALNIE PO POZNANIU

PODRÓŻOWANIE Z NIEMOWLĘCIEM

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: TUREK

ISLANDIA - INFORMACJE PRAKTYCZNE

TOP 5 PAMIĄTEK, KTÓRE PRZYWOZIMY Z PODRÓŻY

TOP 3 RZECZY, KTÓRE WARTO ZROBIĆ W CARDIFF

KORONA GÓR POLSKI: KOWADŁO, RUDAWIEC, SKRZYCZNE, CZUPEL