KORONA GÓR POLSKI: ŚNIEŻKA, WYSOKA KOPA, LUBOMIR, TURBACZ

Koronawirus, #zostańwdomu, zamknięte granice. Całe to zamieszanie, jakie zgotował nam rok 2020, odbiło się na nas wszystkich. Wiele dni przesiedzieliśmy w domu, co tylko wzmagało tęsknotę za podróżami, a u niektórych również za górami. Tak było i w naszym przypadku. Nie ma się co oszukiwać, wakacyjnym celem Polaków będzie nasz kraj. My natomiast już od dawna planowaliśmy dalsze wędrówki po zdobycie Korony Gór Polski. Zapraszamy Was na relację z kolejnych 4 szczytów! :)



1. ŚNIEŻKA

Królową Karkonoszy zdobyliśmy już w przeszłości, jednak ten szczyt jest na tyle ciekawy, że chyba trudno o nudę w tym zakresie! Tym razem postanowiliśmy zdobyć ją od zupełnie innej strony i zrobić dużą, niemal 20-kilometrową pętlę, zahaczając przy okazji o kilka innych, niemniej interesujących miejsc. Część z nich opisaliśmy TUTAJ. Śnieżka to najwyższy szczyt Karkonoszy, ale także Sudetów. Leży na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, zatem przed wejściem na szlak kupujemy bilety, których ceny możecie sprawdzić na stronie Parku. (lipiec 2020 - 8 złotych bilet normalny, 4 złote bilet ulgowy)



Wędrówkę zaczynamy w Karpaczu, skąd czerwonym szlakiem zmierzamy w kierunku Schroniska Nad Łomniczką. Mając przed sobą jeszcze wiele godzin i kilometrów nie zatrzymujemy się tu na dłużej, tylko po ugaszeniu pragnienia idziemy dalej. Naszym oczom ukazuje się majestatyczny Kocioł Łomniczki i górująca nad nim Śnieżka. Widok niesamowity, a według niektórych szlak ten jest jednym z najtrudniejszych w Karkonoszach. Zimą jednak jest zamknięty. Znajduje się na nim również niesamowicie klimatyczny Cmentarz Ofiar Gór.







Nieco zmęczeni, lecz bardzo zmotywowani docieramy do Równi pod Śnieżką i znajdującego się tam Schroniska Dom Śląski. Stamtąd od Śnieżki dzieli nas już jedynie 30 minut. Do wyboru mamy dwie trasy - Drogę Przyjaźni Polsko - Czeskiej (krótszą, aczkolwiek bardziej stromą) lub Drogę Jubileuszową (dłuższą, lecz łagodniejszą, zamykaną zimą). My decydujemy się na pętlę - wejście pierwszą z dróg, zejście drugą. 



Wędrówka z Karpacza zajęła nam około 3 godzin. Na szczycie Śnieżki znajduje się obserwatorium meteorologiczne, kaplica św. Wawrzyńca, budynek czeskiej poczty, bar oraz górna stacja wyciągu z czeskiego Pecu pod Śnieżką. 







Aby nie wracać tą samą trasą i zarazem zobaczyć inne ciekawe miejsca w Karkonoszach ruszamy w drogę powrotną trzymając się niebieskich oznaczeń. Mijamy ponownie Dom Śląski, Przełęcz pod Śnieżką oraz Spaloną Strażnicę, aż docieramy do kolejnego schroniska - Strzecha Akademicka. Nie darowalibyśmy sobie, gdybyśmy także nie zaszli do naszego ulubionego miejsca w Karkonoszach - położonej w Kotle Małego Stawu Samotni. Stamtąd zielonym szlakiem wróciliśmy już do Karpacza. 





Z pewnością trasa, którą wybraliśmy nie należała do najłatwiejszych, ale przecież nie o to chodzi, by zawsze wybierać najprostszą i najkrótszą drogę do celu. Na taką wycieczkę należy zarezerwować cały dzień. Sama wędrówka zajęła nam niecałe 6 godzin, ale warto w niektórych miejscach zatrzymać się na chwilę i wziąć głęboki oddech świeżego powietrza, napawając się wspaniałymi widokami. W ciągu tego dnia przeszliśmy 21 kilometrów, zdobywając jednocześnie ponad tysiąc metrów przewyższenia. Pieczątkę można przybić w każdym schronisku mijanym na trasie, a także na szczycie - w barze, punkcie gastronomicznym, w budynku czeskiej poczty oraz w kasie biletowej Karkonoskiego Parku Narodowego. GOT PTTK: 26 pkt.





2. WYSOKA KOPA

Góry Izerskie znajdują się w bliskiej odległości od Karkonoszy, jednak nie są tak wysokie i zatłoczone. Ich najwyższym szczytem jest Wysoka Kopa, której wysokość osiąga 1126 m n.p.m. Wycieczkę rozpoczynamy na Rozdrożu Izerskim, gdzie znajduje się sporych rozmiarów bezpłatny parking. Już po pierwszych kilku minutach wędrówki docieramy do nieczynnego kamieniołomu kwarcu. Od tego momentu przez kolejne 4,5 km podążamy wzdłuż żółtych oznaczeń szeroką, szutrową drogą. Na szlaku nie spotykamy nikogo, nie uraczymy też niestety żadnych widoków. Mówiąc szczerze nie jest on zbyt ciekawy, dłuży się, prowadzi łagodnie, jednostajnie w górę. Ponadto, jego oznaczenie jest bardzo słabe - około 1 znak na 1 kilometr, zatem dobrze jest mieć przy sobie mapę. Gdybyśmy mieli wybrać trasę wycieczki ponownie, prawdopodobnie przemyślelibyśmy ją jeszcze raz. 



Wreszcie docieramy do Rozdroża pod Kopą, gdzie skręcamy w lewo zmieniając szlak na czerwony. Czeka nas nieco ostrzejsze podejście oraz punkt widokowy. 




Mijamy Sine Skałki i docieramy pod wiatę. Tutaj zaczyna się robić ciekawiej, gdyż na sam wierzchołek Wysokiej Kopy nie prowadzi żaden oznakowany szlak. Z pomocą przychodzą jednak wskazówki pozostawione przez innych turystów - wszelkiego rodzaju znaki, strzałki czy napisy. Przy odrobinie uwagi nie powinniśmy mieć większych problemów ze znalezieniem drogi. Odbijamy więc w prawo w wydeptaną dróżkę. Po około 10 minutach jesteśmy na szczycie. Tabliczka wisi na drzewie tyłem do ścieżki, więc warto się czasem odwrócić, aby się upewnić, że jej nie mijamy. Poza oznaczeniem szczytu oraz pagórkiem z kamieni nic więcej tam nie znajdziemy, zatem zaraz schodzimy na dół. 





Przy wiacie wracamy na czerwony szlak, z którego przed chwilą zboczyliśmy. W pewnym momencie odbijamy w las, by dojść do asfaltowej drogi, gdzie skręcamy w lewo. W ten sposób docieramy do kopalni kwarcu Stanisław, czyli najwyżej położonego kamieniołomu w Polsce.


Po zobaczeniu widoku z góry udajemy się w kierunku maleńkiego schroniska Wysoki Kamień. Trzymając się czerwonego szlaku dochodzimy na miejsce po niecałych 4 kilometrach. Warto tam podejść chociażby dla olśniewających widoków na Karkonosze. Tu także można przybić pamiątkową pieczątkę.





Wracamy szlakiem czerwonym do Rozdroża pod Zwaliskiem, a następnie zielonym do Rozdroża Izerskiego, gdzie zostawiliśmy nasze auto. Jest to z pewnością wycieczka całodzienna, gdyż przeszliśmy około 21 kilometrów i choć sam marsz zajął nam około 4,5 godziny to śmiało możemy powiedzieć, że do auta wróciliśmy po 7 godzinach. Osiągnęliśmy przewyższenie ponad 500 metrów. GOT PTTK: 21 pkt.




3. LUBOMIR

Po 10 miesiącach przerwy wynikającej z pandemii koronawirusa, na pierwszą wędrówkę wybraliśmy Lubomir, najwyższy szczyt Beskidu Makowskiego, często jednak zaliczany do Beskidu Wyspowego. Z mapy wynikało, iż szlak będzie dość łagodny, zatem zapowiadał się przyjemny spacer inaugurujący nasz górski mini maraton. Podjechaliśmy autem na parking (płatny 5 złotych) kilkaset metrów poniżej Schroniska PTTK Kudłacze, skąd rozpoczęliśmy wędrówkę.




Idąc cały czas czerwonym szlakiem rzeczywiście mamy przed sobą łagodną, dość szeroką, aczkolwiek czasem kamienistą ścieżkę, idealną na rodzinną wycieczkę z dziećmi. Można również zdecydować się na malutką pętelkę wzdłuż czarnych oznaczeń, jednak czytaliśmy, że ta trasa jest nieco "zapuszczona", a my z Marysią w chuście nie chcieliśmy ryzykować. Przy okazji, po drodze zdobywamy dwa inne szczyty - Łysinę oraz Trzy Kopce.





Na szlaku nie uraczymy wielu widoków, gdyż wiedzie on praktycznie cały czas przez las. Nieco poniżej szczytu zauważyć możemy jedyny punkt widokowy. Warto się tu na chwilę zatrzymać.



Kilka minut później osiągamy cel naszej wędrówki. Na szczycie znajduje się obserwatorium astronomiczne, czynne zwykle w weekendy (godziny zwiedzania warto wcześniej sprawdzić na stronie internetowej) oraz miejsce na odpoczynek.




Cała wycieczka, w dwie strony, zajęła nam około 2 godzin. Pamiątkową pieczęć można znaleźć w schronisku, w obserwatorium astronomicznym (w godzinach otwarcia) oraz w skrzyneczce na szczycie. Nie da się ukryć, iż jest to jeden z tych prostszych szlaków w Koronie Gór Polski. Przeszliśmy niecałe 8 kilometrów i 240 metrów przewyższenia. GOT PTTK: 9 pkt.




4. TURBACZ

Po rozgrzewce, jaką stanowił Lubomir, kolejnego dnia udaliśmy się w Gorce w celu zdobycia Turbacza - najwyższego szczytu tego pasma górskiego. Auto zostawiliśmy na płatnym parkingu na samym końcu miejscowości Koninki. Tuż obok znajdują się kasy Gorczańskiego Parku Narodowego



Początek trasy na dobrą sprawę można pokonać wyciągiem. My jednak mamy postanowienie, że nie korzystamy z żadnych tego typu ułatwień podczas realizacji naszej Korony Gór Polski. Na Polanę Tobołów wchodzimy więc o własnych siłach, bez szlaku, bardzo stromo, wzdłuż trasy narciarskiej, szybko zdobywając wysokość. Ten około 40 minutowy odcinek potrafi mocno dać w kość, na szczęście później jest już tylko przyjemniej. Trzymając się zielonego szlaku możemy odpocząć na wypłaszczeniu, by następnie zdobyć Obidowiec. To właśnie na zboczu tej góry w 1973 roku rozbił się samolot sanitarny transportujący dziecko do szpitala. W katastrofie zginęła jego mama, pilot doznał urazu kręgosłupa, a dziecko ocalało. Zmieniamy szlak na czerwony, który mijając pomnik upamiętniający tę katastrofę, doprowadzi nas już na sam szczyt Turbacza.





Po niecałych 3 godzinach wędrówki osiągamy cel naszej wyprawy. Na szczycie znajduje się kamienny obelisk oraz kilka ławek dla zmęczonych turystów. Z tego miejsca podziwiać już można przepiękne widoki na Tatry. 




Aby nie ominąć innego klimatycznego miejsca oraz zrobić pętelkę i nie wracać tą samą trasą, idziemy dalej szlakiem czerwonym. Już po kilkuset metrach docieramy do jednego z najpiękniej położonych schronisk górskich w Polsce - Schroniska PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu. To idealne miejsce na dłuższy odpoczynek po kilkukilometrowej wędrówce.





Kolejne ciekawe miejsce znajdziemy idąc niebieskim szlakiem w dół, a mianowicie dochodząc do Hali Turbacz. Jest to Szałasowy Ołtarz w miejscu, w którym Karol Wojtyła podczas swojej górskiej wędrówki 17 września 1953 roku odprawił po raz pierwszy mszę świętą stojąc twarzą do wiernych. Po chwili zadumy wędrujemy dalej najpierw łagodną, przyjemną ścieżką pełną widoków, a później już zalesioną, stromą w dół. Cała wycieczka to około 6 godzin, 16 kilometrów i niemal 850 metrów przewyższenia. Na szlaku spotkać możemy wielu turystów, gdyż Gorce są dość popularnym celem górskich wędrówek. Pieczątki przybijamy w kasie Gorczańskiego Parku Narodowego, w kasie kolejki linowej na Polanę Tobołów i oczywiście w schronisku. GOT PTTK: 24 pkt.



Pobyt w Beskidach stanowił swego rodzaju nasz górski mini maraton. Dlatego już niebawem, w kolejnym poście, przeczytacie relacje z następnych 4 szczytów! Zapraszamy! Wszystkie mapy i graficzny opis szlaków pokazujemy Wam dzięki aplikacji mapa-turystyczna.pl

Do zobaczenia!

Komentarze

  1. Spora dawka pomocnych informacji i fotorelacja, która zachęca do zdobycia tych pięknych szczytów. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy! :) Cieszymy się, że wpis się spodobał. Również pozdrawiamy :)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: LAZUROWE JEZIORO

KORONA GÓR POLSKI

KORFU - POŁUDNIE WYSPY

#ZOSTAŃWDOMU - PODRÓŻUJ WIRTUALNIE PO POZNANIU

PODRÓŻOWANIE Z NIEMOWLĘCIEM

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: TUREK

ISLANDIA - INFORMACJE PRAKTYCZNE

TOP 5 PAMIĄTEK, KTÓRE PRZYWOZIMY Z PODRÓŻY

Z TBILISI DO ERYWANIA

TOP 3 RZECZY, KTÓRE WARTO ZROBIĆ W CARDIFF