APULIA - TOP 8 NAJPIĘKNIEJSZYCH MIASTECZEK
Jeśli lubicie niespieszne zwiedzanie, połączone ze "szwendaniem się" po mieście, a nie tylko odhaczanie kolejnych atrakcji, to ten post zdecydowanie będzie dla Was. Zapraszamy do Apulii - włoskiej krainy małych i jeszcze mniejszych białych miasteczek. Plątanina wąskich uliczek, kameralne placyki oraz kawiarenki pachnące espresso, tiramisu i focaccią barese. Brzmi przyjemnie? Bo tak tam właśnie jest - uroczo, malowniczo i bardzo smacznie. Wybraliśmy dla Was 8 najpiękniejszych, naszym zdaniem, miasteczek Apulii. Zapraszamy :)
1. POLIGNANO A MARE
Zaczynamy naprawdę z wysokiego C. Miejsce znane, lubiane, często fotografowane i znajdujące się na wielu folderach reklamujących ten region Włoch. Oczywiście co za tym idzie, jest to miejscowość tłumnie odwiedzana przez turystów, ale trudno się temu dziwić. Oto Polignano a Mare. Sama starówka jest maluteńka i oczywiście przeurocza, jednak to nie ona jak magnes przyciąga wszystkich do Polignano. Owym magnesem i clou programu jest plaża - Lama Monachile, wciśnięta między klify i oferująca spektakularne wręcz widoki. Tu nie ma się co rozpisywać, to trzeba zobaczyć! Bo szczerze mówiąc, to jedna z takich atrakcji, które na żywo wyglądają równie pięknie jak na internetowych zdjęciach. Z ręką na sercu! Poza plażą trzeba koniecznie choć na chwilę wejść na starówkę. Historyczne centrum Polignano a Mare to skupisko białych domów, ukwieconych balkonów i wąskich alejek. Pogubcie się w nich, ale najlepiej w taki sposób, aby trafić na tarasy widokowe. Nie jest to trudne, a widoki po stokroć są tego warte. Będąc w Polignano koniecznie zróbcie jeszcze jedną rzecz! Jaką? Zanućcie:
"Volaré, ooo-o
Cantaré, oooo-o
Nel blu dipinto di blu
Felice di stare lassù"
Cantaré, oooo-o
Nel blu dipinto di blu
Felice di stare lassù"
Polignano a Mare to bowiem rodzinne miasto Domenico Modugno, czyli autora tego słynnego przeboju, o którym świat usłyszał w 1958 roku. Tutaj znajduje się jego pomnik, natomiast deptak Via Roma ozdobiony jest nutkami i słowami tego utworu. Jak już skończycie spacer i będziecie chcieli przysiąść na moment, to warto zajrzeć do baru Il Super Mago del Gelo Mario Campanella. Dlaczego? Otóż właśnie tutaj wymyślono słynną caffè speciale, składającą się z espresso, gałki lodów, śmietanki, skórki z cytryny, cukru i amaretto. To słynna lokalna specjalność i idealne zakończenie, a może i rozpoczęcie, przygody z Polignano a Mare.
2. GRAVINA IN PUGLIA
Jako drugie bierzemy na tapet miejsce, które dosłownie zwaliło nas z nóg. Trochę debatowaliśmy czy tam jechać, bo nie było ono w naszej najbliższej okolicy, ale finalnie gdybyśmy tam nie dotarli, popełnilibyśmy gigantyczny błąd! Gravina in Puglia nierzadko nazywana jest "małą Materą" z racji położenia nad tym samym wąwozem, co słynne skalne miasto. Z kolei za sprawą malowniczego mostu, unoszącego się nad przepaścią, niektórzy porównują ją także do hiszpańskiej Rondy. I właśnie o ten most chodzi! Spektakularny, charakterystyczny i niezwykle malowniczy. Nic dziwnego, że posłużył jako plan filmowy dla jednego z Bond'ów - "No Time to Die" z 2021 roku. Ponte Acquedotto łączy dwa brzegi wąwozu i oferuje fenomenalne widoki na Gravinę. Zresztą spójrzcie sami, bo słowa i tak tego nie oddadzą. I szczerze powiedziawszy możecie potem wybrać się na spacer po starówce, ale dopiero wówczas, gdy szczęki podniesiecie już z podłogi po zobaczeniu mostu. My byliśmy urzeczeni, zachwyceni i moglibyśmy spędzić tam cały dzień patrząc tylko przed siebie. Kochamy takie perełki!
3. LOCOROTONDO
Pierwsze dwa miasta to zdecydowanie propozycje na nieco dłuższe zwiedzanie, ale już Locorotondo ma charakter apulijskiej perełki, w której możecie spędzić choćby dłuższą chwilę, a i tak zauroczycie się momentalnie. Nazwa Locorotondo oznacza "okrągłe miejsce" (wł. loco - miejsce, rotondo - okrągły) i nawiązuje do kształtu starówki. Jest ona niewielkich rozmiarów, ale nie sposób przejść obok niej obojętnie. Locorotondo widoczne jest już z daleka, bowiem miasto położone jest na sporym wzgórzu i wręcz wyrasta wprost z Doliny Valle d'Itria. Otoczone jest ono gajami oliwnymi, winnicami oraz gdzieniegdzie domkami trulli. No dobrze, ale co zobaczyć podczas tego krótkiego, choć niespiesznego spaceru? Z pewnością warto zwrócić uwagę na widoczny już z daleka symbol Locorotondo, czyli kopułę kościoła Chiesa Madre di San Giorgio Martire, a także maluteńki, wciśnięty w okoliczne kamieniczki kościółek Chiesa di San Nicolo di Myra. Reszta zależy tylko od Was. Gdzie nie pójdziecie, i tak zachwyt nie będzie schodził z Waszych twarzy. Na koniec jeszcze jedno zdanie - Locorotondo leży ledwie 10 kilometrów od Alberobello, i jeśli ktoś je pominie, stawiając jedynie na o wiele bardziej znane i skomercjalizowane miejsce, to straci szansę zobaczenia jednego z najpiękniejszych białych miasteczek, jakie południe Włoch ma do zaoferowania.
4. OSTUNI
Słowo się rzekło - Apulia to kraina białych miasteczek i Ostuni całkowicie wpisuje się w ten pejzaż. Co więcej, jest największym z nich. Znów położone w strategicznym punkcie, znów na wzgórzu, a więc ponownie dobrze widoczne już z daleka. A co jeszcze lepsze, Adriatyk jest ledwie kilka kilometrów stąd, więc z murów Ostuni pięknie widać morską toń. Choć słowo wypada wspomnieć o bieli. Już w średniowieczu mieszkańcy Ostuni bielili swoje domy, początkowo ze względów praktycznych, bowiem wapno dezynfekuje. Potem już z przyzwyczajenia, a dziś z miłości do własnego miasta. Co roku mury Ostuni są odświeżane, dodawane są inne akcenty kolorystyczne, mające jeszcze bardziej podkreślić białą barwę, jak na prawdziwą La Città Bianca przystało. Spacer po Ostuni najlepiej rozpocząć na Piazza della Libertà. To spory plac i swego rodzaju brama na starówkę. Tutaj w spokoju można usiąść przy stoliku, posłuchać muzyki, napić się kawy i zjeść coś pysznego. A potem czas ruszyć pod górę Via Cattedrale - ulicą pełną sklepików z ceramiką, małych galerii i kawiarni. Ale nie idźcie tylko nią, zbaczajcie z trasy, raz w lewo, raz w prawo. Zaułki Ostuni mają moc. W końcu i tak prędzej czy później staniecie przed Katedrą Santa Maria Assunta - świątynią budowaną niemal przez 600 lat! Tuż obok zwróćcie uwagę na Arco Scoppa, kamienny łuk łączący dwa budynki. Jeszcze tylko skręt w prawo, kilka kroków i staniecie przed słynnymi drzwiami. La casa con la porta blu to jeden z najbardziej rozpoznawalnych kadrów w mieście. Tylko uwaga, ponoć latem do zdjęcia ustawiają się tu olbrzymie kolejki.
5. MONOPOLI
Właśnie w Monopoli, od razu po przylocie, poczuliśmy klimat włoskiego, południowego dolce vita. Bez pośpiechu, bez zerkania na zegarek i komórkę, bez mapy i bez planu. Pierwsze kroki skierowaliśmy na Piazza Garibaldi i dalej do Porto Vecchio. To tutaj doznaliśmy niewielkiego déjà vu - podobne widoki znaliśmy już przecież z Malty i miasteczka Marsaxlokk. Porto Vecchio bowiem szczyci się charakterystycznymi niebiesko-czerwonymi łodziami "gozzi", które służą do połowu ośmiornic i ryb. Ten widok to niewątpliwa wizytówka Monopoli. Z portu wzdłuż wody koniecznie przespacerujcie się pod Castello di Carlo V, czyli Zamek Karola V z połowy XVI stulecia. Stąd pięknie prezentuje się widok na Monopoli, zarówno za dnia, jak i po zapadnięciu zmroku. Gdzie potem? To zależy już tylko od Was, choć nasza mała rekomendacja to spacer uliczkami aż pod Katedrę - Maria Santissima della Madia, która oczarowała nas swoją fasadą i tym jak prezentowała się po zachodzie słońca. A potem to już naprawdę spacer, gdzie tylko nogi poniosą. Choć chwila, warto wziąć coś na wynos do zjedzenia - plan jest zatem taki - panzerotto, focaccia lub taralli w dłoń i ruszamy w gąszcz uliczek.
6. MARTINA FRANCA
To miejsce wyjątkowo nas zauroczyło! Nietrudno się temu dziwić, skoro Martinę Francę nazywa się barokową perłą Apulii. Gdzieś natrafiliśmy na wyjątkowo dobrze oddający sytuację cytat, iż "już przechodząc pod barokową bramą miejską na Piazza Roma, zaczyna się lubić to miasto". I szczerze mówiąc takie samo uczucie towarzyszyło również nam. Ciche, spokojne, a przede wszystkim niezwykle piękne uliczki. Brak turystów. To chyba najlepsze rekomendacje. Co tu zobaczyć? Choćby majestatyczny Palazzo Ducale, rezydencja książąt Caraciollo z XVII wieku, którego zarówno fasada jak i wnętrza robią olbrzymie wrażenie. Dalej jest już tylko lepiej. Snując się po uliczkach i kameralnych zaułkach dojdziecie na Piazza Plebiscito, gdzie pyszni się olbrzymia Basilica di San Martino, przykład fantastycznej barokowej sztuki sakralnej. Czy potrzeba Wam więcej podpowiedzi? Chyba nie, dajcie się ponieść fantazji i własnym nogom oraz oczom. Odłóżcie mapę! Martina Franca na długo zostanie w Waszej pamięci!
7. CISTERNINO
Na koniec dwa miasteczka, których z pewnością nie znajdziecie na pierwszych stronach przewodników. Na początek nasze małe odkrycie, czyli Cisternino. Czytając o nim wiedzieliśmy tylko tyle, że niekiedy jest ono nazywane "miasteczkiem huśtawek". Ale jak się potem okazało, leżące na wzgórzu Cisternino, umieszczone zostało na liście najpiękniejszych miasteczek we Włoszech - I Borghi più belli d’Italia. I wiecie co? Naprawdę nie ma się co dziwić. To maleństwo jest autentycznie przeurocze. Już parkując samochód natknęliśmy się na typowy włoski bar, do którego Włosi wpadają na moment na espresso, wszyscy się znają, przekrzykują jeden przez drugiego, a to wszystko z uśmiechem i w otoczeniu pięknego widoku na Dolinę Valle d'Itria. Wracając do huśtawek, można ich poszukiwać ze specjalną mapką albo samemu wchodzić w coraz to węższe uliczki i jednocześnie odkrywać uroki miasteczka. Łącznie do odszukania jest 12 "bujanek". Ponadto w wielu zaułkach umieszczono na ścianach aforyzmy i cytaty znanych ludzi. I nawet jak nie macie mapy to nie panikujcie, w Cisternino nie da się zgubić. Prędzej czy później i tak zawsze znajdziecie się na placu z zegarową wieżą z 1850 roku, czyli na Piazza Vittorio Emanuele II, nazywanym także Piazza dell’Orologio. Jeśli będziecie w pobliżu, przyjeżdżajcie koniecznie - zauroczycie się!
8. ORIA
Na sam koniec chyba jeszcze bardziej cicha i spokojniejsza niż Cisternino, Oria. To kolejne białe apulijskie miasteczko i kolejne położone na wzgórzu, co historycznie miało przełożenie na walory obronne, a obecnie na punkty widokowe. Głównym z nich jest ten na placu przed katedrą - Cattedrale di Maria Santissima Assunta in Cielo, którą miejscowi nazywają małą Bazyliką św. Piotra. Po nacieszeniu oczu widokami możecie skierować swoje kroki na Piazza Manfredi, zachęcającego do zatrzymania się na chwilę, kusząc wystawionymi stolikami okolicznych barów. Z Orią wiąże się również ciekawa historia żydowskiej społeczności, która kiedyś kwitła w tym miasteczku. Słowo kwitła jest tu zdecydowanie na miejscu, gdyż Żydzi w ogromnej mierze przyczynili się do rozwoju miasta, zarówno pod względem kulturalnym, jak i ekonomicznym, tworząc na przykład ważny ośrodek produkcji tekstyliów.
MAPA ATRAKCJI:
Musimy się do czegoś przyznać. Planując nasz wyjazd do Apulii nie spodziewaliśmy się, że będzie tam aż tyle do zobaczenia! Tutaj w zasadzie każda, nawet najmniejsza, mieścina przez którą się przejeżdża ma tyle do zaoferowania, że nie sposób nie zatrzymać się w niej choćby na chwilę. Jeśli chcecie zobaczyć tylko Bari, Polignano a Mare czy wyskoczyć dalej na przykład do Matery, to możecie przylecieć na 3 dni. Ale jeśli chcecie poznać Apulię bliżej, zaprzyjaźnić się z nią i poznać więcej jej uroków, to i tydzień tu spędzony będzie zbyt krótkim okresem. Weźcie to pod uwagę ;)
Do zobaczenia!
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz