TOP 5 NADMORSKICH CUDÓW CZARNOGÓRY

Ostatnio pisaliśmy o czarnogórskich skarbach jakie można znaleźć w górach tego kraju. Teraz z kolei czas na post dla tych, którzy bardziej od wędrówek nad przepaścią wolą spacerować po miastach i chłonąć nadmorską atmosferę. To właśnie z wybrzeżem najsilniej może kojarzyć się Czarnogóra. Może nie jest ono tak charakterystyczne jak to siostrzane  - chorwackie, ale i tu napotkacie kilka perełek. Wśród nich znajdziecie te gwarne, roześmiane i przepełnione turystami, jak i ciche, spokojne, wręcz jakby zaczarowane. Witamy nad Adriatykiem. 





1. KOTOR

Są takie miejsca na świecie gdzie tłumy ludzi nas nie przerażają, a wręcz są jak gdyby nieodłącznym dodatkiem do całego dania. Jednym z nich jest Kotor, o którym pisaliśmy przy okazji romantycznych miejsc. Choć może narazimy się fanom Dubrovnika, który określany jest wszem i wobec jako "perła Adriatyku", ale naszym zdaniem tę palmę pierwszeństwa powinien dzierżyć właśnie Kotor! 



Na początek kilka słów o historii Kotoru, bowiem ta sięga nawet III wieku p.n.e.!!! Początkowo osadę stworzyli Ilirowie, natomiast po nich przeszła ona w ręce Greków, a następnie Rzymian. Jak nie trudno się domyślić największą siłą miasto dysponowało jednak za czasów włączenia go w struktury Państwa Weneckiego. Pod banderą Serenissimy Kotor znajdował się od 1420 aż do 1797 roku. W tym czasie był on praktycznie nie do zdobycia. Samo położenie miasta miało tu gigantyczne znaczenie. Forteca otoczona bowiem nie dość, że murami obronnymi to na dodatek z jednej strony wodami Boki Kotorskiej, a z drugiej górami. Po upadku Republiki Weneckiej nastały jednak gorsze czasy, a Kotor lawirował między kolejnymi właścicielami (Austriacy, Rosjanie, Francuzi oraz Włosi). Po II wojnie światowej miasto wróciło pod egidę jugosłowiańską, do której należało już wcześniej. 






Kotor to tak naprawdę plątanina średniowiecznych uliczek, w których zgubić się jest czymś naprawdę nieopisanym. To trzeba przeżyć na własnej skórze. Kotor zachwyca na każdym kroku! Jest z jednej strony łatwy w odbiorze, a z drugiej czuć, że za rogiem czeka na Was kolejna tajemnica. W dodatku sypie zabytkami niczym asami z rękawa. Do wnętrza "grodu" najlepiej dostać się renesansową Bramą Morską, by już po kilku dalszych krokach znaleźć się na jednym z większych placów - Trg Oktobarske revolucije, z charakterystyczną wieżą zegarową (Gradski Toranj). Naprawdę daleko nie trzeba iść by dopadł nas zapach świeżo parzonej kawy czy przygotowywanych z największą pieczołowitością wyśmienitych owoców morza. Nie dajcie się jednak zwieść - dalej może być już tylko lepiej. Z pewnością warto jest odwiedzić najważniejszy obiekt sakralny w Kotorze - Katedrę św. Tryfuna (wstęp 2,5 €). Co więcej kościół ten jest jednym z najbardziej znaczących zabytków w całej Czarnogórze! Nie ma się jednak co dziwić skoro pochodzi on z roku 1166. Katedra mieści na się placu Trg Ustanka mornara skąd sami musicie zdecydować gdzie iść dalej. Sprzed kościelnych drzwi można powędrować w lewo ku Bramie Południowej lub w prawo w stronę pozostałych cudowności Kotoru. My rekomendujemy by oczywiście wybrać ten drugi kierunek ;) 



Jeśli lubicie (tak jak my) włóczyć  się po wąskich uliczkach i zaglądać w każdy kąt to, wierzcie na słowo, będziecie zachwyceni! Dajcie sobie czas, nie spieszcie się, by nikt Was nie gonił. Wtedy będziecie mogli poczuć Kotor w pełni, dotknąć go w całej okazałości. I co najważniejsze on odwdzięczy się tylko w ten pozytywny sposób! Jeśli lubicie kościoły i cerkwie to również będziecie usatysfakcjonowani. Jest ich tu bez liku, choć niektóre zamknięte na cztery spusty, tak jak na przykład Kościół św. Pawła czy Kościół św. Józefa. Są jednak i te otwarte szeroko na oścież, jak choćby Cerkiew Świętego Ducha czy Cerkiew św. Łukasza. Specjalnie nie podajemy Wam gotowego planu wycieczki po Kotorze, właśnie po to, by móc odkryć go po swojemu, bez przewodnika i mapy. Spróbujcie, a na pewno nie będziecie tego żałować! :) 





Wskazówka: na teren Starego Miasta w Kotorze nie wjedziecie samochodem! Najlepiej jest więc zostawić auto na którymś z parkingów. Jeden z nich znajduje się dosłownie na przeciwko Bramy Morskiej, ale nigdy nie zauważyliśmy tam wolnego miejsca. Zostawialiśmy auto na dużym, piaszczystym parkingu znajdującym się tuż obok Parku Wolności - w nawigacji wystarczy wpisać "Parking lot". Godzina postoju - 1 €


2. PERAST

Zostańmy jeszcze przez chwilę w romantycznych klimatach. Perast, to dosłownie maleńki punkcik w północnej części Boki Kotorskiej. Niewprawni i niemający w planach odwiedzić tę mieścinę mogą ją wręcz przeoczyć jadąc jedyną drogą otaczającą zatokę. Ci jednak, którzy zostaną otrzymają sowitą nagrodę. Jeśli móc powiedzieć, że gdzie czas się zatrzymał w miejscu i nijak nie chce ruszyć i gnać do przodu, to z pewnością w Peraście. Jak tu jest pięknie! Niewyobrażalnie wręcz! To też doskonały przykład tego jak niewiele potrzeba do szczęścia. Jedna nadmorska "promenadka", z której widać prawie wszystkie budynki, a obok tylko słychać plusk wody odbijającej się od zacumowanych przy brzegu łódek. Magia! 





Perast swoje najlepsze lata spędził pod wenecką banderą w XVII i XVIII wieku, nie udało mu się z kolei przetrwać pirackiego najazdu z Ulcinja, przez co do dzisiaj nie przetrwało zbyt wiele. Jednak właśnie to ma tutaj swój niepowtarzalny klimat. Tutaj trzeba się po prostu zatracić, pospacerować niespiesznie i chłonąć tę swoistą nostalgię. Warto też spojrzeć na Perast i okolicę z góry. Można to zrobić albo z 55-metrowej dzwonnicy kościoła św. Mikołaja, albo z punktów widokowych położonych wzdłuż głównej drogi prowadzącej ponad miasteczkiem. Co tutaj zobaczycie? Rzecz jasna doskonałą panoramę "fiordu południa", czyli Boki Kotorskiej, ale również dwie malownicze wysepki dosłownie rzut kamieniem od brzegów Perastu. To niedostępna dla zwiedzających, bo mieszcząca opactwo benedyktynów Sveti Djordje (Święty Jerzy) oraz Gospa od Škrpjela (Matka Boska na Skale) - sztuczna wyspa powstała na pamiątkę znalezienia w tym miejscu Cudownego Obrazu. Utworzyli ją mieszkańcy Perastu wrzucając głazy do wody i zatapiając wrogie okręty. Co ciekawe, raz w roku - 22 czerwca, a więc w dzień znalezienia obrazu, zrzuca się do morza kamienie. 





3. BUDVA

Ile ludzi, tyle opinii. To określenie w przypadku Budvy doskonale się sprawdzi. Dla jednych będzie to miejsce wręcz idealne i wyśnione, dla innych nic specjalnego. Jak jest naprawdę? Budva to przede wszystkim kurort cechujący się niezliczoną ilością dyskotek czy barów. Miejsc na spokojny wypoczynek czy spacer jest tu naprawdę jak na lekarstwo. Jeśli jednak ktoś lubi te klimaty, to odnajdzie się tu bez większych trudności. Będąc w Czarnogórze mimo wszystko nie sposób jest pominąć choćby kilkugodzinnej wizyty na tutejszym Starym Mieście





Największe wrażenie Stare Miasto w Budvie robi z lotu ptaka. Wysunięty w objęcia wody cypel z czerwonymi dachówkami, otoczony wysokimi XV-wiecznymi murami obronnymi - ten widok zostaje w pamięci. Na długo! Wewnątrz labirynt wąskich brukowanych uliczek, do którego można dostać się dwiema bramami: Morską lub Lądową. Pierwsza z portu ulicą Petra Prvog doprowadzi Was na Plac Poetów, zaś druga gwarną Njegoševa na nieco mniejszy Trg Pjesnika. To co najważniejsze na Starym Mieście w Budvie mieści się na drugim końcu, jednak zgubić się tu nie da. Nie wiecie jak iść? Podążajcie za tłumem, który przewija się tutaj o każdej porze. Wówczas bez trudu dotrzecie pod Katedrę św. Jana oraz nie ominiecie najstarszej budowli w mieście - Kościoła Santa Maria in Punta. To co widać obecnie powstało w XVII wieku, jednak pierwszy obiekt sakralny pochodził z 840 roku! Dosłownie przed kościołem stoi Cerkiew św. Sawy zaś naprzeciw niej Cerkiew św. Trójcy. Pierwsza z nich to XIII wiek, z kolei druga XIX. Miłośnicy podziwiania świątyń z pewnością będą zachwyceni, bowiem rzadko zdarza się takie nagromadzenie sztuki na metr kwadratowy. I w dodatku sztuki rozciągniętej na przestrzeni tak wielu wieków. Choćby dlatego warto jest tu przyjechać i zagłębić się w historię tych ziem. Widać tu bowiem mocno odciśnięte piętno każdego kto władał Budvą. Od Bizancjum przez panowanie książąt czarnogórskich i Wenecjan aż po rządy austro-węgierskie. 






4. HERCEG NOVI

Dopiero po powrocie z Herceg Novi doczytaliśmy, że jest ono nazywane "miastem kwiatów". Faktycznie coś w tym jest, bowiem wyróżnia się ono dość istotnie na tym tle od pozostałych. W Herceg Novi po prostu jest zielono. Co więcej, symbolem miasta jest kwiat mimozy. Roślina ta na tyle silnie "zakorzeniła się" w mieszkańcach, że doczekała się nawet swojego święta! I nie trwa ono tylko przez jeden dzień, a przez kilka tygodni. Przypada na czas kwitnienia mimozy, a więc początek roku i jednocześnie symbolizuje koniec zimy.  




Herceg Novi jest stosunkowo niewielkim miastem i sprawnemu piechurowi na jego poznanie z grubsza wystarczą mniej więcej 2 godziny, ale istotnie warto je poświęcić. Mieścina jest po prostu urokliwa. Z jednej strony opleciona wodami Boki Kotorskiej, a z drugiej wtulona w ramiona starych twierdzy. To: Kanki kula oraz Forte Mare, strzegące dostępu do Starego Miasta. Na tym nie koniec bowiem nad samym morzem znajdują się jeszcze pozostałości zbudowanej przez Wenecjan Citadeli, która jednak nie przetrwała trzęsienia ziemi z 1979 roku. Możecie nie wierzyć, ale jest tu jeszcze jedna twierdza! By się do niej dostać trzeba jednak wspiąć się na niewysokie wzgórze Bajer - tam znajduje się twierdza Španjola, której budowę zainicjowali Hiszpanie, ale dość szybko musieli oni oddać pole grabiącym wszystko dookoła Turkom. Szlak twierdz to całkiem dobry pomysł na poznanie miasta i jego historii, ale i samo niewielkie centrum ma coś do zaoferowania. Nie da się pominąć centralnego placu - Trg Herceg Stjepana z zajmującą dominujące miejsce niewielką Cerkwią św. Michała Archanioła z końca XIX wieku. Stamtąd już idąc ciągle schodami w dół przez Trg Mića Pavlovića i z postojami w kościołach św. Hieronima i św. Leopolda dostaniemy się nad brzeg morza. 





Wskazówka: w tego typu niewielkich miejscowościach zawsze jest kłopot z zaparkowaniem samochodu. W Herceg Novi na szczęście nie ma z tym zbyt wielkiego problemu. Przy głównej szosie otaczającej Bokę Kotorską znajduje się bowiem spory parking. Koszt - 0,80 € za godzinę. Wystarczy tylko kupić w znajdującym się po drugiej stronie szosy kiosku karteczkę, na której zaznacza się datę i godzinę przyjazdu. 1 karteczka = 1 godzina postoju.


5. STARI BAR

Śledząc mapę czarnogórskiego wybrzeża bez trudu wypatrzycie na niej miasto Bar. Jednak przypatrując się dokładniej tuż obok dostrzec można Stari Bar. O co chodzi? Otóż Bar - nowa część miasta została założona pod koniec XIX wieku, jednak historia rozgrywała się w Starym Barze. Nasza wskazówka: wizytę w samym Barze możecie spokojnie odpuścić - to w zasadzie jedynie gigantyczny port morski, ale Stari Bar to już zupełnie inna kwestia. Tu naprawdę warto jest dojechać. 


Stari Bar to tak naprawdę kompleks ruin tego, co zostało z historycznego miasta. Zostało ono prawdopodobnie założone przez Rzymian w VI wieku i pierwotnie nosiło nazwę Antibarium. Później należało do Bizancjum, Zety, Wenecjan oraz Turków, by ostatecznie upaść w 1878 roku podczas wojny rosyjsko-tureckiej. Jeśli lubicie miasta - widma, to zdecydowanie jest to coś dla Was! Z pewnością usatysfakcjonowani będą też miłośnicy wszelkich ruin. Przechadzając się po uliczkach Starego Baru można poczuć ducha przeszłości. Wyobrażać sobie jak biegło tu życie na przykład w średniowieczu czy jeszcze wcześniej. Da się tu zajrzeć praktycznie w każdy zakamarek, da się również chodzić po murach obronnych. Co ciekawe parę kilometrów można tu zrobić, bowiem Stari Bar jest dość spory. Znajdują się tu ruiny kilku kościołów, cerkwi, a nawet Pałac Biskupów, co tylko dowodzi o jego gabarytach i silnym znaczeniu tego miasta w przeszłości. I choć w dużej mierze z budynków pozostało naprawdę niewiele, to trwają tu solidne prace, by za X lat miejsce to nieco ożywić odbudowując niektóre z obiektów. Póki co jeśli Wam się uda to możecie być tu jedynymi gośćmi. Wstęp: bilet normalny - 2 €, ulgowy - 1 €






Czarnogóra to kraj kontrastów. Z jednej strony nieco zatłoczone wybrzeże, kiedy w sezonie trudno nawet o miejsce na plaży, a temperatury sięgają 40 stopni. Z drugiej zaś wystarczy godzina drogi na północ, by znaleźć się w zupełnie innym świecie - na górskich szlakach, gdzie szybko zakładać będziecie długie spodnie i ciepłe kurtki, a nierzadko przez wiele kilometrów nie spotkacie nikogo. Kraj, który jest około dwa razy mniejszy od województwa wielkopolskiego, naprawdę potrafi zaskoczyć. Tam w górach czuć jeszcze oddech niedawnej socjalistycznej Jugosławii, ale nad Adriatykiem to już prawdziwa riwiera. Choć coraz częściej odwiedzana w sezonie wakacyjnym, Czarnogóra ma jeszcze swoje tajemnice, które potrafi skrzętnie schować przed okiem wścibskiego turysty. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: TUREK

KAPONIERA KOLEJOWA - ZWIEDZANIE

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: LESZNO

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: LAZUROWE JEZIORO

GRUZJA - INFORMACJE PRAKTYCZNE

NOWE ZASADY PRZEWOZU BAGAŻU PODRĘCZNEGO: RYANAIR I WIZZ AIR

SPACEREM PO TBILISI

PROSTE PORADY JAK SPAKOWAĆ SIĘ W BAGAŻ PODRĘCZNY

PODRÓŻOWANIE W CIĄŻY

PÓŁ ROKU BLOGA