BIESZCZADZKI PARK NARODOWY

"Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady". Któż nie zna tych słynnych słów. Ich sens można jednak poznać dopiero, kiedy faktycznie zostawi się za sobą dzień powszedni i wyjedzie w Bieszczady. Najlepiej poza sezonem. Dzisiaj chcielibyśmy więc zabrać Was do największego w polskich górach Parku Narodowego. Kto nas zna, ten wie, że głównym celem naszej wyprawy było zdobycie szczytu należącego do Korony Gór Polski. Jednak przyjechać tu tylko po to, by odbyć jeden trekking? Nie, to niemożliwe. Tutaj trzeba zostać na dłużej! Nie wierzycie? Za chwilę Wam to udowodnimy! Zapraszamy :) 

Jak zazwyczaj w tego typu postach, wypada na początek przedstawić kilka informacji praktycznych dotyczących Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Ważne słowa padły już we wstępie - to największy Park Narodowy w polskich górach i trzeci co do wielkości w całym kraju. Swoimi gabarytami ustępuje jedynie Biebrzańskiemu i Kampinoskiemu. Jego powierzchnia to aż 292 km². Został utworzony w 1973 roku i początkowo zajmował o wiele mniejszy obszar, obejmujący zaledwie masywy górskie Tarnicy, Krzemienia i Halicza, a także niewielkie partie Połoniny Caryńskiej. Powiększano go jednak kilkukrotnie, dzięki czemu dzisiaj rozrósł się on do naprawdę potężnych rozmiarów. Jak przystało na miejsce dzikie, jego symbolem jest ryś - największy dziko żyjący polski kot, choć równie dobrze mógłby nim być niedźwiedź bądź wilk, których to ssaków w Bieszczadach jest pod dostatkiem. Jeszcze słowo o biletach wstępu. Koszt wejścia na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego to 8 złotych (bilet normalny) i 4 złote (bilet ulgowy). Dość już jednak o cyfrach, liczbach i datach. Pora przejść do absolutnych "must see", "top of the top" czy "spécialité de la maison" Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Oto i one :) 


1. TARNICA

Jak zapewne się domyślacie to właśnie był nasz cel nr 1 podczas wyjazdu. Najwyższy szczyt polskiej części Bieszczadów i jeden z 28 należących do Korony Gór Polski. Przed Wami Tarnica - w sezonie letnim bardzo zatłoczona góra, ale to między innymi dlatego, iż jest dosyć łatwo dostępna. Szczegółowy opis naszej wędrówki zamieścimy nieco później, we wpisie podsumowującym Koronę Gór Polski, więc dzisiaj skupmy się na innych walorach Tarnicy. 



Tarnica mierzy 1346 metrów n.p.m. i jest widoczna z wielu punktów w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Jest to zasługa przede wszystkim krzyża, który od 1987 roku zdobi szczyt. Został on ustawiony na pamiątkę pontyfikatu Jana Pawła II, a także pobytu, wówczas jeszcze jako księdza, Karola Wojtyły w Bieszczadach. Krzyż mierzy 7 metrów i w swej obecnej formie stoi od 2000 roku. Poprzednia konstrukcja złamała się. Kolejnym z symboli Tarnicy jest niewątpliwie wiatr. Na szczycie wieje praktycznie zawsze. Nie przeszkadza to jednak wszystkim tym, którzy spragnieni są fantastycznych widoków z wierzchołka. A te rzeczywiście są doskonałe. Połonina Bukowska, leżące na Ukrainie pasma Karpat Wschodnich, czy nawet słowackie szczyty - to znaki szczególne panoramy ze szczytu Tarnicy. I szczerze mówiąc, jak się tak zapatrzycie na tę fenomenalną bieszczadzką przestrzeń, to zapomnicie nawet o innych, którzy w tym samym czasie podziwiać będą te krajobrazy. Aż korci by stanąć na szczycie i wypatrywać na przykład wschodu słońca...





2. POŁONINA CARYŃSKA

Jej nazwa pochodzi od nieistniejącej już wsi Caryńskie, położonej u stóp Połoniny. Jednak to nie fragmenty zabudowań przyciągają w to miejsce wszystkich wędrowców, ale widoki ze szczytów. A te są faktycznie spektakularne. Jednak po kolei, do pejzaży jeszcze wrócimy. Połonina Caryńska jest masywem górskim leżącym na wschód od Połoniny Wetlińskiej. Jej najwyższym szczytem jest Kruhly Wierch, położony na wysokości 1297 metrów n.p.m.. Oprócz niego wyróżnia się jeszcze trzy wierzchołki. By się na nią wdrapać można wybrać jedną z kilku dostępnych tras, między innymi z Brzegów Górnych czy z Przełęczy Wyżniańskiej. My zdecydowaliśmy się jednak na zdecydowanie dłuższy "spacer" i wybraliśmy czerwony szlak z Ustrzyk Górnych.






Las, schody, wypłaszczenie. Las, schody, wypłaszczenie. W ten sposób minęło nam około 60 minut marszu, po których zostawiliśmy drzewostan za plecami i wyszliśmy na otwartą przestrzeń. I tak na dobrą sprawę moglibyśmy już nic więcej nie napisać, bo widokowo zostaliśmy zwaleni z nóg. Jak na dłoni mieliśmy przed sobą Tarnicę, Bukowe Berdo, Krzemień, Halicz, Rozsypaniec, dalej Małą i Wielką Rawkę, Magurę Stuposiańską czy Otryt. Wszystko czego tylko dusza zapragnie. Fakt, pogoda i widoczność naprawdę jak na zamówienie. Kiedy już jest się "na dachu" Połoniny Caryńskiej samemu należy zdecydować jak daleko się pójdzie. Wędrówkę można przerwać bowiem w dowolnym momencie i tylko kontemplować widoki. Szczerze, to w takich miejscach, siedząc na trawie czy na kamieniu można wypowiedzieć ledwie dwa słowa: "chwilo trwaj..." 







3. MAŁA RAWKA I WIELKA RAWKA 

Jeśli tylko traficie na bezchmurne, błękitne niebo to wierzcie - tego trekkingu nie zapomnicie na długo! Jednak po kolei, nie wszystko na raz. Wędrówkę rozpoczęliśmy z parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej (postój cały dzień - 18 złotych). Pierwszy odcinek - do Bacówki pod Małą Rawką, gdzie można wbić pieczątki do swoich górskich książeczek, pokonujemy szeroką polną drogą. Wesoło zacznie się jednak robić już za chwilę. Po wejściu w las szlak diametralnie zmienia swój charakter i pnie się ostro do góry. Nie zrażajcie się - warto po stokroć się zmęczyć! Po pokonaniu drewnianych stopni i dotarciu na wysokość 1272 metrów n.p.m. ujrzycie szczyt - Mała Rawka. Wówczas to momentalnie zapomnicie o zmęczeniu, szybszym biciu serca czy pragnieniu! Waszym oczom ukaże się spektakularna panorama. Już teraz powiedzieć można, że macie całe Bieszczady jak na dłoni, a przecież idziemy jeszcze dalej i jeszcze wyżej




Z Małej na Wielką Rawkę według znaków idzie się dość szybko. To około 20 minut marszu. Szczerze, można jednak iść ten zaledwie półtorakilometrowy odcinek kilka godzin, co chwilę się zatrzymując i podziwiając roztaczające się wokół pejzaże. Przy dobrej pogodzie widać stąd nawet Tatry! A przecież są one oddalone aż o 180 kilometrów. Autentycznie, w takich miejscach człowiek zaczyna się zastanawiać co też natura miała na myśli tworząc tak rozmaite szczyty, pasma górskie, przełęcze czy doliny. Kontemplując o przeszłości i "wybrykach" Matki Natury dochodzimy na Wielką Rawkę - najwyższy szczyt pasma granicznego w Bieszczadach Zachodnich. Liczy on sobie 1307 metrów n.p.m.. Gdzie iść dalej? To już Wasza decyzja, szlaki rozchodzą się bowiem w kilku kierunkach. Można jednak po prostu usiąść i odpocząć. Nogi odetchną, a głowa i oczy niech się nasycą widokiem. Zresztą, zobaczcie sami! 






4. KRZEMIENIEC

Wybierając się na trekking na Małą oraz Wielką Rawkę warto nadłożyć jeszcze trochę drogi i dotrzeć na Krzemieniec. To zaledwie 40 minut marszu, niebieskim szlakiem, z drugiego wspomnianego szczytu. Spytacie w jakim celu? Odpowiedź jest banalnie prosta - staniecie wówczas na jednym z sześciu trójstyków granic w Polsce. Właśnie na Krzemieńcu Polska dotyka zarówno Słowacji, jak i Ukrainy. Co więcej, wędrując z Wielkiej Rawki podążać będziecie właśnie granicą polsko-ukraińską. 



Na samym szczycie, liczącym sobie 1221 metrów n.p.m., nie spodziewajcie się jednak spektakularnych widoków. Te zostawiliście już za sobą. Tutaj idzie się po to, by postawić nogę w miejscu ciekawym i niezwykłym. Takim bowiem należy nazwać trójstyk granic. Granitowy obelisk, słupek graniczny nr 1, kilka ławeczek i to w zasadzie wszystko. Niby nic, a jednak warto tu dotrzeć. Ot, choćby po to, by zdobyć najdalej na wschód wysunięty punkt na Słowacji! Szczyt przez wiele lat był niedostępny dla "turystycznego oka", tym bardziej więc wypada skorzystać z przychylności losu i postawić nogę w trzech krajach jednocześnie :) 





5. POŁONINA WETLIŃSKA

Jeśli ktoś zapytałby nas o to, którą z połonin umieścilibyśmy na wyższej pozycji w rankingu miejsc do odwiedzenia, to z ręką na sercu mielibyśmy kłopot. Naprawdę! Choć z obu widoki są dość porównywalne, to jednak oba masywy dość znacząco się od siebie różnią. Jeśli chodzi o Połoninę Wetlińską, to wędrowaliśmy nią w aurze dość mrocznej, pozbawionej słońca, ale dzięki temu jej odbiór był dla nas jeszcze bardziej korzystny. Może Was to dziwić, ale naprawdę, są miejsca prezentujące się wręcz znakomicie w takiej tajemniczej, groźnej scenerii. 



Połonina Wetlińska jest masywem górskim ciągnącym się przez kilka wierzchołków. Najwyższy z nich to mierzący 1255 metrów n.p.m. - Roh. Istnieje kilka możliwości by się na nią wspiąć. My wybraliśmy żółty szlak z Przełęczy Wyżnej, gdzie zostawiliśmy samochód na parkingu. Jak to zazwyczaj bywa w Bieszczadach, na widoki trzeba sobie zapracować, dlatego też najpierw czeka Was wędrówka przez las i wspinaczka po schodach. Dopiero po tego typu "atrakcjach" wychodzimy na rozległą Połoninę, z której roztaczają się kapitalne krajobrazy. Szczególnie potężnie prezentuje się stąd Połonina Caryńska, która dopiero tutaj ukazuje swe strome podejście. Warto zaznaczyć, iż cały czas nieznane są losy schroniska o pięknej nazwie "Chatka Puchatka", mieszczącego się do niedawna na szczycie. Dlatego też szlak biegnący przez grań Połoniny Wetlińskiej został nieco zmieniony i wiedzie inną trasą. Co ciekawe, to również jedno z najbardziej uczęszczanych miejsc w całych Bieszczadach, natomiast my na swojej trasie spotkaliśmy ledwie pojedyncze osoby. Brak ludzi i ta mroczna aura... do kompletu zabrakło jedynie mruknięcia niedźwiedzia czy cichego warknięcia wilka.





6. BUKOWE BERDO

Przed wyjazdem usłyszeliśmy kilka opinii mówiących, iż szlak na Tarnicę prowadzący przez Bukowe Berdo jest najpiękniejszym w Bieszczadach. I fakt, jest malowniczy, robi piorunujące wrażenie, ale czy jest tym "the best of the best"? Z pewnością pozwala poznać nieprzebraną wręcz bieszczadzką przestrzeń! To zrobiło na nas największe wrażenie. Autentycznie, czuliśmy się tutaj jak maleńkie robaczki. Co tu dużo mówić, trafiliśmy na doskonałą pogodę, dzięki której widoczność sięgała kilkudziesięciu kilometrów. 





Warto wspomnieć, iż Bukowe Berdo to masyw posiadający 3 kulminacje: Szołtynię, Połoninę Dźwiniacką i Bukowe Berdo. Nazwa tego pasma wywodzi się od skalnych ostańców, które to określono mianem "berdo". Zbliżając się do najwyższego wzniesienia, leżącego na wysokości 1313 metrów, rozciąga się widok praktycznie na wszystkie strony świata. Widać stąd rzecz jasna Tarnicę, Krzemień czy Halicz, ale też Połoniny, Rawki oraz Szeroki Wierch. Natomiast nam udało się dostrzec nawet leżące daleko po stronie ukraińskiej Gorgany, wciąż jeszcze ośnieżone. Szczerze, można usiąść, zamyślić się i zapomnieć o całym świecie. Tutaj dzieje się magia!


Dzisiejszy post zakończymy nieco inaczej niż zazwyczaj, bo poetycko. Nie będą to jednak nasze słowa, ale tekst Jacka Kaczmarskiego. Jest jednak tak prawdziwy i tak oddający bieszczadzki klimat, że aż żal byłoby go pominąć. 

"Tu w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień,
szczyty ogniem płoną, stoki kryje cień.
Mokre rosą trawy wypatrują dnia,
ciepła, które pierwszy słońca promień da.

Tęczą kwiatów barwny połoniny łan,
słońcem wypełniony jagodowy dzban.
Pachnie świeżym sianem pokos pysznych traw,
owiec dzwoneczkami cisza niebu gra"

Do zobaczenia! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

KORONA GÓR POLSKI

KORFU - POŁUDNIE WYSPY

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: TOP 10 ZAMKÓW I PAŁACÓW WIELKOPOLSKI

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: TUREK

KORONA GÓR POLSKI: KOWADŁO, RUDAWIEC, SKRZYCZNE, CZUPEL

ISLANDIA - INFORMACJE PRAKTYCZNE

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: LAZUROWE JEZIORO

TOP 3 RZECZY, KTÓRE WARTO ZROBIĆ W CARDIFF

PODRÓŻOWANIE Z NIEMOWLĘCIEM

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: PARK KRAJOBRAZOWY PUSZCZA ZIELONKA