WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: WIELKOPOLSKI PARK NARODOWY

"Cudze chwalicie, swego nie znacie". W myśl tej sentencji już jakiś czas temu postanowiliśmy na naszym blogu prowadzić cykl pod tytułem: "Wielkopolskie Wędrówki". Bo to najczystsza prawda, że często doskonałe krajobrazy i pejzaże uciekają nam, gdyż szukamy ich daleko od domu. Wystarczy tylko rozejrzeć się dookoła, a z pewnością znajdzie się miejsce, które przyjmie Was z otwartymi ramionami i zaprosi do siebie niczym wylewny gospodarz na sutą strawę. By nie przedłużać przedstawiamy dzisiejszego gościa - przed Wami Wielkopolski Park Narodowy. 



Na początek kilka informacji praktycznych. Wielkopolski Park Narodowy znajduje się około 15 kilometrów na południe od Poznania, a za jego siedzibę uznawana jest miejscowość Mosina. Oficjalnie został on utworzony w 1957 roku, ale jego zalążkiem były lasy jakie hrabia Władysław Zamoyski podarował państwu polskiemu. Początkowo park liczył sobie 96 kilometrów kwadratowych powierzchni, jednak w 1996 roku obszar ten zmniejszono do niecałych 76 kilometrów, co spowodowane było wyłączeniem z jego granic Puszczykowa, Mosiny oraz Stęszewa. 




Choć liczba 76 kilometrów kwadratowych może nie robić wielkiego wrażenia, to informacja iż w Wielkopolskim Parku Narodowym jest aż 11 jezior już z pewnością powinna. Do wód parku zaliczają się: Jezioro Budzyńskie, Chomęcicko-Rosnowskie, Góreckie, Jarosławieckie, Kociołek, Łódzko-Dymaczewskie, Małe, Skrzynka, Trzcielińskie, Wielkowiejskie i Witobelskie. Największym z nich, bo zajmującym powierzchnię aż 120 hektarów, jest Jezioro Łodzko-Dymaczewskie, jednak największą popularnością cieszy się Jezioro Góreckie. To z kolei przykład jeziora rynnowego, czyli polodowcowego, charakteryzującego się sporą głębokością i ostrym, wysokim brzegiem. Co ciekawe, praktycznie na środku jeziora znajduje się wyspa, a na niej ruiny XIX-wiecznego, neogotyckiego zameczku. Został on ufundowany przez Tytusa Działyńskiego dla swojej Klaudyny Potockiej jako ślubny prezent. Służył jej jednak dość krótko, bo ledwie 5 lat. Po wybuchu Powstania Listopadowego w 1830 roku Potoccy wyjechali znad jeziora Góreckiego nigdy tu nie wracając. 18 lat później, w czasie Wiosny Ludów, budowla została zniszczona, jednak od kilku lat prowadzone są prace rewitalizacyjne, które mają na celu poprawienie jego wyglądu i częściową odbudowę. 





Choć niewątpliwie Jezioro Góreckie jest tym najbardziej znanym w Wielkopolskim Parku Narodowym to nam do gustu przypadło zupełnie inne, o wiele mniejsze - Jezioro Kociołek. Być może to też kwestia chwili - dobre światło, brzeg odbijający się w lustrze wody. Nas to zauroczyło. Kociołek gabarytami odbiega od swoich parkowych braci - jest drugim najmniejszym jeziorem. Występuje w nim ciekawe zjawisko - meromiksja, co oznacza, że cyrkulacja wody w Kociołku w ciągu roku jest niepełna. Spowodowane jest to dużą głębokością, a także osłonięciem przed działaniem wiatru. W tym przypadku sprawdza się kolejny cytat - "małe jest piękne".








Skoro park to oczywiście nie może zabraknąć lasów. Występują tutaj między innymi dąbrowy, grądy, a także bory sosnowe i mieszane. Blisko 70% powierzchni zajmują sosny, zaś na kolejnych miejscach plasują się dęby, świerki, modrzewie, brzozy oraz jesiony. Do tego doliczyć należy ponad 1100 gatunków roślin naczyniowych, 500 gatunków glonów czy aż 800 rodzajów grzybów! Teraz wszyscy, którzy mają arachnofobię lepiej niech nie czytają tego fragmentu. Otóż w Wielkopolskim Parku Narodowym żyje ponad 3 tysiące gatunków owadów i pajęczaków. Jest wśród nich największy w Polsce pająk z rodziny krzyżakowatych - tygrzyk paskowany, a także jedyny w naszym kraju pająk, który spędza całe życie pod wodą - topik. Symbolem Wielkopolskiego Parku Narodowego nie jest jednak pająk lecz puszczyk zwyczajny, czyli najliczniej występująca sowa w całej Europie. Jeśli komuś z Was udało się go dostrzec to jesteście naprawdę szczęściarzami, bowiem łatwiej jest go usłyszeć aniżeli zobaczyć. 




Teraz coś dla fanów kolejnictwa. Wyobraźcie sobie, że idziecie przez las, a nagle Waszym oczom ukazują się tory kolejowe i opuszczona stacja. Sytuacja niczym z horroru lub dobrego thrillera, prawda? W Wielkopolskim Parku Narodowym to jednak nie fikcja, a całkowita prawda. Znajduje się tutaj stacja PKP Osowa Góra, która od listopada 1999 roku jest nieużywana. Uruchomiono ją 1 listopada 1912, zaś w 1966 została zelektryfikowana. W głównej mierze służyła ona pacjentom i osobom dojeżdżającym do sanatorium w Ludwikowie. Obecnie docierają tu jedynie wynajęte drezyny, a krajobraz wokół opuszczonej stacji spokojnie mógłby grać pierwsze skrzypce w filmach dla osób o mocnych nerwach. 



Wielkopolski Park Narodowy z pewnością najlepiej przemierzać jest rowerem lub na piechotę. My zdecydowaliśmy się na tę drugą opcję i postanowiliśmy przejść trasę im. prof. Adama Wodziczki, która liczy sobie 9,5 kilometra. Jej początek i zarazem koniec (bo szlak ten jest pętlą) znajduje się na parkingu przy stacji turystycznej w Osowej Górze. W nawigacji wpisujecie: Miejsce wypoczynku - Osowa Góra. Trasa ta prowadzi znakami niebieskimi, a następnie czerwonymi, po czym kończy się znów niebieskimi. Zahacza o stację kolejową, Jeziora Kociołek, Skrzynka, Góreckie i Żabiak, a także pozwala dotrzeć do takich miejsc jak Sarnie Doły czy Studnia Napoleona. Oprócz trasy Wodziczki w Wielkopolskim Parku Narodowym mamy też inne, o różnym stopniu długości. Przykładowo trasa Cyryla Ratajskiego liczy sobie 13 kilometrów, a trasa Bernarda Chrzanowskiego 12, ale już trasa Franciszka Jaśkowiaka tylko 6 kilometrów. Wszystko zależy tylko od Waszych chęci i kondycji. Rowerzyści z kolei mają tutaj do dyspozycji ponad 100 kilometrów dróg, a miłośnicy jazdy konnej prawie 30! Znów możemy posłużyć się cytatem, choć to słowa nieco wyświechtane: "dla każdego coś miłego". 



Na koniec warto na Wielkopolski Park Narodowy spojrzeć z góry. Najlepiej jest to zrobić z wieży widokowej jaka znajduje się nieopodal najwyższego wzniesienia w parku, czyli Osowej Góry - konkretnie na mosińskim Pożegowie. Wieża nie jest wysoka, liczy sobie 17 metrów, ale pozwala, przy dobrej widoczności, na doskonałą penetrację okolicznych terenów. Widać z niej praktycznie cały Wielkopolski Park Narodowy, zaś na horyzoncie wprawne oko dostrzeże także i zabudowania Poznania. Wieża została ona oddana do użytku stosunkowo niedawno, bowiem na początku 2012 roku, ale od tego czasu przyciąga niebywałą rzeszę ludzi chcących albo podziwiać Wielkopolski Park Narodowy z góry, albo po prostu mających ochotę na krótką wspinaczkę po schodach. Wstęp: bezpłatny. Dojazd: drogą 430 i 431 do ronda w Mosinie, a następnie ulicami Budzyńską i Pożegowską. Możecie też w nawigacji wpisać: wieża widokowa Glinianki. 





Dzisiejszy wpis możemy spuentować w taki sposób, iż zbyt często zapominamy o naszej najbliższej okolicy. W ciągu roku przemierzamy tysiące kilometrów całkowicie zatracając znajomość naszych małych, lokalnych ojczyzn, które nierzadko też potrafią zachwycić. Jeśli czasami brakuje Wam pomysłów na wyjazd, a chcecie się wyrwać z domu sprawdźcie co ciekawego jest wokół Was, na przykład w promieniu 20, 30 kilometrów. Dzięki temu z pewnością odkryjecie miejsca, o których być może w ogóle nie mieliście pojęcia, że istnieją :) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: LAZUROWE JEZIORO

GRUZJA - INFORMACJE PRAKTYCZNE

PROSTE PORADY JAK SPAKOWAĆ SIĘ W BAGAŻ PODRĘCZNY

PODRÓŻOWANIE W CIĄŻY

ŻYWE MUZEUM PIERNIKA W TORUNIU

TOP 5 ROMANTYCZNYCH MIEJSC W EUROPIE

TOP 5 NADMORSKICH CUDÓW CZARNOGÓRY

SPACEREM PO MOSTARZE

KORONA GÓR POLSKI: KOWADŁO, RUDAWIEC, SKRZYCZNE, CZUPEL

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: TUREK